„I hate everything about you…”

Lubię pracować. Czasem bardzo wkurza mnie, że nie robię tego co lubię, tego w czym byłabym naprawdę dobra. Ale ogólnie lubię pracę. Bo ona daje mi namacalne korzyści. Wiem, że jak do niej pójdę to zarobię pieniądze, które pozwolą mi zapłacić za mieszkanie, jedzenie, a w dobrym wypadku przybliżą mnie do moich marzeń. W takim momencie życia jak ten bardzo potrzebuję konkretnych, wymiernych korzyści… Ale jest coś jeszcze. Jest wiele rzeczy, które czuję, że powinnam robić. Ale praca to coś co muszę. Muszę żeby mieć za co żyć. I to praca, to że MUSZĘ sprawia, że wstaje z łóżka ostatnimi dniami…

Nie mam na nic ochoty, na nic siły, do niczego motywacji. Naprawdę z niewieloma ludźmi mam PRAWDZIWĄ CHĘĆ rozmawiać. A do pracy muszę iść. Gdyby nie praca codziennie bym piła, ćpała leki albo cięła się godzinami… imagesTak, jest źle. Dziś obudziłam się i nie miałam sił podnieść się z łóżka. A kiedy już wstałam, po prostu przeniosłam się na kanapę i zaczęłam płakać. Mam wrażenie, że płacząc krzyczałam. Dawno już nie płakałam tak bardzo. Dawno już nie czułam tak ogromnego bólu. To cierpienie, na które nie potrafię znaleźć słów. Rozrywa duszę na milion kawałków, bez żadnego znieczulenia…

Nie umiem sobie poradzić z tym co teraz przeżywam. Tęsknota za Denissem. Poczucie winy, w związku ze wszystkim i niczym konkretnym jednocześnie. I ten nowy gość… Myślałam, że mimo wszystko zapomnę o nim tak po prostu, ale chyba jednak nie… Więc ‚ten nowy gość’ będzie Lukiem. Bo chyba jego osoba stanie się dla mnie jakoś psychologicznie ważna. Tak czuję…

Kiedy po Denissie kilka miesięcy temu pojawił się Steven, był on czymś kompletnie nowym. Totalnym przeciwieństwem mojej relacji z Denissem. A Luke… Luke ma w sobie coś, co tak strasznie bardzo przypomina mi D… Bo czuję, że to naprawdę dobry gość, który ma w sobie iskrę, silną, ale jednak iskrę bad boya. Poza tym widzę w jego oczach coś, co widziałam tylko u jednego mężczyzny, który na mnie patrzył. U Denissa właśnie…

I to jest tak straszne, bo to jest coś, co sprawiło, że zakochałam się w nim na zabój. A teraz Luke ma w oczach to samo. Płomienie. Iskry. Żar. I to są płomienie związane z tym , że patrzy właśnie na mnie. To ja wywołuję te iskry… Znam ten wzrok… I to sprawia, że jak na mnie patrzy to czuję ciarki. Nie mogę oderwać wzroku. Tak samo było z D… I dlatego tak mi ciężko. Bo czuję, bo wiem, że on naprawdę mógłby mi zastąpić to, co razem ze sobą zabrał mi Deniss…

Zostaw odpowiedź