nóż i ręce pełne czerwonego żalu.

Zdarzyło mi się kilka razy, że kiedy ktoś mnie dotkliwie zranił to pojawiła mi się w głowie myśl o tym, że niektórzy ludzie zasłużyli by na to żeby umrzeć. Ale dziwnym trafem koniec końców i tak obrywam ja…

Bo ja nie potrafiłabym zrobić komuś krzywdy. Nie powiem, że nie skrzywdzę muchy, bo strasznie mnie denerwują te małe wredne stworzenia, ale nawet do zabicia ich wolę wynająć kogoś kto akurat jest pod ręką niż sama skrzywdzić te jakże irytujące zwierzątka.

Ostatnio jednak podczas kolejnej, dla mnie kompletnie nielogicznej, awanturze zgotowanej mi przez Mike’a czułam tak wielki ból, że nie byłam w stanie w jakikolwiek sposób sobie z tym poradzić. 19578508_156325781607693_1357492750_nZaczęłam okładać go pięściami po ramieniu i uderzyłam go w twarz. To co mówił było tak bardzo chore i tak bardzo przebijało na wylot moją duszę, że czułam, że zaraz umrę z szaleństwa. Na moje nieszczęście skończyło się wyłącznie na rozcharataniu sobie przeze mnie nogi żyletką.

Pierwszy raz w życiu naprawdę nie poczułam, że zatopiłam ostrze w mojej nodze na głębokość centymetra. Zawsze czułam ból; to on dawał mi ukojenie. Tym razem cierpienie mojej duszy było znacznie większe niż krzyk nerwów w ciętej przeze mnie skórze.

Po chwili dopiero zorientowałam się, co się wydarzyło. Kiedy zobaczyłam jak rana coraz bardziej się otwiera, to dopiero uświadomiło mi, że zrobiłam to czego w tamtym momencie tak bardzo pragnęłam. Nie potrzebowałam niczego więcej. Wzięłam tabletki na sen, a następnego dnia obudziłam się z poczuciem, że tabletki nie sprawiły, że zasnęłam, a jedynie przewinęły moje życie o kilka godzin, nie dając mi chwili wytchnienia.

A więc żyję… mimo… iż to jakby wcale nie życie…

Zostaw odpowiedź