W zawieszeniu. Jak galaretra.

Czas biegnie tak szybko i tak wolno zarazem. Mam poczucie jakby powietrze płynęło obok mnie, a nie razem ze mną. Czuję jak mnie mija, a ja zostaję ciągle w tym samym miejscu. Kompletnie zawieszona. Całkiem nieszczęśliwa.

Wiem, że ciężko mi będzie być samej. Bo całe życie wmawiałam sobie, że nie potrzebuję nikogo tak blisko mnie żeby czuć się dobrze. Nieprawda. 56e5e468c5c8d9d5c19d184edb2d7f14_th2.gifPotrzebuję, cholernie bardzo potrzebuję. Bo już teraz wiem, jak to jest zasypiać przytulając się do czyjegoś ciepłego ciała, budzić się razem z kimś, wiedzieć, że zawsze mogę wrócić w miejsce, gdzie nie będę sama. W miejsce gdzie czeka na mnie ktoś kto po prostu mnie kocha. Do kogoś kto tak najzwyczajniej w świecie jest.

A z drugiej strony wiem, że to się nie uda z Mike’m. Bo obwiniam go o stratę całego mojego świata i najbliższych mi ludzi. A do tego jesteśmy tak bardzo różni. Chyba w zbyt wielu ważnych kwestiach dla mnie.

I tak to teraz wygląda. Nie mam pieniędzy bo utopiłam wszystko w samochód i ta sytuacja odbiera mi poczucie niezależności i bezpieczeństwa. Nie mam sił go zostawić, bo nie wiem jak miałabym żyć bez niego. I nie mam sił być z nim, bo po prostu nie czuję się szczęśliwa i spełniona. Nie wiem, czy muszę wymieniać cokolwiek więcej. Bo boję się, że jeśli już teraz nie jestem przy jego boku szczęśliwa, to już chyba nigdy nie będę…

Czy to możliwe, że za jakiś czas będę miała więcej sił? Czy to możliwe, że w końcu będę w stanie spróbować, czy jestem bardziej nieszczęśliwa z nim czy bez niego?…

Zostaw odpowiedź